Poszukiwacze skarbów w mojej okolicy

Moderator: kruku

Poszukiwacze skarbów w mojej okolicy

Postautor: darkus3 » wt lis 18, 2014 15:43

Jako osoba która nie szuka z wykrywaczem metali chciałbym się podzielić kilkoma uwagami na ten temat. Jestem właścicielem dosyć dużego terenu, z okna domu mam widok na okoliczny teren(pola+spory lasek) kilka razy chodzili po moim terenie "poszukiwacze skarbów" mam co do tego mieszane uczucia:
1. Własność prywatna – nie wchodzę na czyjeś działki i nie "kopie dołków" dlaczego ktoś ma to robić na mojej działce? Nie chodzi mi o to co wykopią z ziemi bo to i tak według prawa obowiązującego w tym kraju należy do skarbu państwa, ale o sam fakt „wtargnięcia na czyjś teren, ingerencję w grunt, deptanie tego co rośnie. Jakoś nie mogę wyobrazić sobie sytuacji w której wchodzę do kogoś na podwórko, depcze mu trawę, rozkopuję ogródek… i co mam jeszcze się spodziewać podziękowań bo mam hobby?
2. Dokumentacja historyczna - Chciałbym aby znaleziska z mojego terenu były dokumentowane i opowiadały jakąś historię o tym obszarze, niestety mam wrażenie, że to co zostanie znalezione ląduje w kieszeni poszukiwacza a nie jest oddawane w odpowiednie ręce ani dokumentowane.
3. Atrakcyjność działki - Mam wrażenie, że z jakichś powodów mój teren jest atrakcyjny pod względem poszukiwań, gdyż szukano tam już około 10-12 razy (wszystkie ekipy amatorskie bez jakichkolwiek pozwoleń) mam wrażenie, że na tym terenie kiedyś coś było, lub na starych mapach było jakoś zaznaczone(może bitwa?) bo wydaje się, że ten teren jest atrakcyjny dla poszukiwaczy. Zakładam, że nie bez powodu(woj. mazowieckie) Wiem, że był tam kiedyś jakiś drewniany budynek ale nie wiem dokładnie jaki, może coś w rodzaju spichlerza, magazynu, nie wiem tego. Patrząc po numerach rejestracyjny samochodów poszukiwaczy, przyjeżdżają często z dosyć daleka (200-250 km) więc na pewno mają jakieś ogólnodostępne informacje, że akurat tu warto.
4. Osoby poszukujące – zawsze jak widzę kogoś kto szuka z wykrywaczem podchodzę przywitać się, porozmawiać i mam z tych rozmów kilka wniosków:
- Nie wszyscy poszukiwacze to profesjonaliści większość to amatorzy szukający sami nie wiedzą czego, nie mają celu poszukiwań, nie wiedzą co chcą znaleźć, co odkryć, nie mają planu działania po prostu machają wykrywaczem jak miotłą po polu, a co najgorsze żaden w jednoznaczny sposób nie odpowiedział mi na pytanie co ma zamiar zrobić z ewentualnymi znaleziskami.
- Nie wszyscy pozostawiają po sobie porządek, nieraz niszczą roślinność, zostawiają śmieci ogólnie nie koniecznie szanują miejsce w jakie przyszli.
- Wszyscy próbują wyciągnąć ode mnie(mam 40 lat!) jakieś historyczne informacje typu: czy nie ma w okolicy starych dworków, ruin budynków, czy są starsi ludzie w okolicy z którymi można porozmawiać itp., zakładam, że to jest właśnie styl działania takich amatorskich ekip. Nie ma z tym nic złego niestety działa to w jedną stronę, poszukiwacz chciałby wiedzieć wszystko a nie powiedzieć w zamian nic, skąd jest, czemu szuka akurat w tym miejscu, czego szuka, co tu wcześniej było że tu przyjechał, skąd się dowiedział o tym miejscu itp. Jest to trochę irytujące.

5. Powtarzalność poszukiwań – nie znam się na poszukiwaniach za pomocą wykrywacza metali ale czy nie jest tak, że po kilku takich penetracjach terenu nie ma tam już czego szukać? Może się mylę? Wszystkim ekipom mówię, że przed nimi byli już kilka razy, niektórych to zraża jak się dowiadują ile ekip już tu było, inni(Ci z daleka) mimo wszystko szukają.
6. Efekty poszukiwań – to jest drażliwa sprawa, niektórzy nie chcą mówić czy coś w ogóle znaleźli inni chwalą się drobiazgami a nawet tym, że przy okazji oczyścili mi działkę z kapsli i innych śmieci, ogólnie jest miło dopóki nie poruszę tematu znalezisk, to chyba jakaś pięta achillesowa poszukiwacza 
7. Ogólnie – osobiście nic nie mam do poszukiwaczy, jeśli ktoś ma taką pasję to szanuję to, jeden gra w piłkę drugi chodzi po polach i lasach szukając metali, ale żadne hobby lub pasja nie mogą być niezgodnie z prawem, ingerować bez pozwolenia w prywatny teren, niszczyć przyrodę, zacierać ślady historii, przeszkadzać innym lub powodować zagrożenia innych osób. Jak ktoś uwielbia szybką jazdę samochodem, to nie może szaleć po drogach publicznych, łamać przepisy powodując zagrożenie – bo taką ma pasję, może startować w rajdach, jeździć na wyznaczonych torach, ścigać się zorganizowanie, lub na swoim terenie. To samo z poszukiwaniem z wyrywaczem – uważam, że powinno się mieć pozwolenie odpowiednich władz oraz właściciela terenu, znaleziska powinny być dokumentowane i zgłaszane nie wiem np. archeologowi.
8. Sens poszukiwań – fajnie by było gdyby takie poszukiwania miały z góry ustalony cel, czyli odkrycie czegoś, potwierdzenie legendy, upamiętnienie w jakiś sposób, aby miejsce historyczne było miejscem historycznym aby coś zostało dla pokoleń, dla lokalnej społeczności, dla pamięci. Co to za sens – przychodzi ktoś wykopuje wszystko co znajdzie i zabiera do domu, kto o tym wie? do czego to służy innym? Jaką historię opowiada swoimi działaniami? do jakich wniosków doszedł przez znaleziska? Szukając czegoś na jakimś terenie ingerujemy zawsze w jakąś historię, i zabieramy ją do domu, jakim prawem ? być może guzik od munduru który znalazłeś należał do pradziadka osoby mieszkającej w okolicy itp… to jest czyjaś historia która nie może być zawłaszczana do czyjejś „szuflady ze skarbami w domu”
darkus3
Poszukiwacz
Poszukiwacz
 
Posty: 1
Rejestracja: wt lis 18, 2014 15:37

Wróć do Forum Ogólne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron