"Grupa janowska" - powrót legendy

macie ciekawego news'a - PISZCIE!!!

"Grupa janowska" - powrót legendy

Postautor: jacobs » śr sie 11, 2010 23:31

„Grupa janowska” – powrót legendy

Niewiele jest i było grup poszukiwawczych, które zaczęły tak wcześnie i zetknęły się z taką ilością autentycznych tematów i dotknęły historii tak bardzo jak ludzie wchodzący w skład tej legendarnej już grupy.

Ilość przemierzonych przez nich kilometrów, mnogość sprawdzonych metrów kwadratowych w poszukiwaniu różnego rodzaju depozytów jest bardzo imponująca.
Ludzie ci byli naprawdę bardzo blisko historii, przecierali szlaki przez które wędrują dzisiejsi poszukiwacze, byli pierwszymi z wykrywaczami w miejscach gdzie szukano tylko szpilami.
Dlatego uważam, że warto poświęcić im trochę czasu i poznać awangardę poszukiwaczy na jurze krakowsko – częstochowskiej.

Dossier Grupy:

Jan W.
– nieformalny szef grupy, były leśnik, konstruktor i producent wykrywaczy PI, legenda kopaczy janowskich.

Tomza
- (pseud. „Zelówa” bo robił potężne kilometry w poszukiwaniu skarbów) – niestety nie żyjący już poszukiwacz który zaczynał jeszcze przed II wojną światową, szukał jego dziadek i ojciec więc ilość informacji posiadał imponującą.

Ściegienko
– legenda poszukiwaczy częstochowskich, jako pierwszy posiadał w okolicy wykrywacz metalu, świetnie rozeznany w tematach pożydowskich zwłaszcza na terenie byłego getta w Częstochowie ale i deptający za powstańczymi skrytkami (miał trafienie w pobliżu pewnej kapliczki na wysokości okienka której powstańcy z 1863r zachowali depozyt), niestety już nie żyje.

Schulz
– ponieważ przed wojną umiał już czytać i pisać pracował w jednej z podczęstochowskich gmin, do niego ludzie zgłaszali się z różnymi dokumentami, planami, do niego trafiło kilka planów powstańczych przywiezionych z Syberii (dokładnie 5 z czego dwa przyniosły trafienia), nie żyje.

Tadeusz M.
– znany gawędziarz z Janowa, świetnie znający lokalną historię zwłaszcza powstańczą, pracując jako agent kontraktacji zdobywał wiele informacji w terenie, szczęśliwy posiadacz średniowiecznego miecza w całkiem niezłym stanie (później stał się on kością niezgody w grupie), (zdobył informację dla grupy o rosyjskiej skrzyń ze złotem z I wojny tzw. „Skarb w kopcu” o czym później , nie żyje.

Olszewski
– znawca tematów pożydowskich w Żarkach, jeden z pierwszych posiadaczy wykrywacza (dudniaka), znalazł żydowski depozyt co przypłacił życiem, jego syn również. Pod koniec istnienia grupy poróżniony zwłaszcza z Janem W. Ponieważ nie przeszukał na wyraźne polecenie, pewnego obszaru grupa straciła pokaźny depozyt powstańczy odnaleziony przypadkowo przez konkurencję.

Leszek Ł.
– poszukiwacz z Julianki, poświecił się zwłaszcza sprawie rozwiązania legendarnego planu z 1939r. co jak mniemam przypłacił zdrowiem psychicznym, w ostatnim okresie na wskutek jego nieuczciwych działań poróżniony z członkami grupy.

Zdzisław G.
– wychowanek grupy z młodszego pokolenia, wyśmienity operator wykrywacza, posiada ciekawe rozpoznanie Dolnego Śląska, z racji wykonywanej pracy pozyskuje dużo informacji, szczególnie poświęcił się depozytom powstańczym, od lat szuka legendarnej groty powstańczej w której mieściła się kwatera oddziału Chmieleńskiego.

Ryszard U.
– również młodsze pokolenie w grupie, szczególnie dokładny w operowaniu wykrywaczem, wytrawny kopacz, mający rozeznanie w poszukiwaniach w terenie skalistym, poświęcił mnóstwo czasu na poszukiwaniu depozytu z zamku olsztyńskiego (nawet znalazł te dwa antałki z wapnem pomiędzy którymi miał być skarb), maniakalnie poszukujący miski ze złotymi rublami ukrytej na Śmiertnym Dębie, ostatnio fan systemów lotto.

To trzon Grupy janowskiej, na przestrzeni lat współpracowało z nią na tzw. doskok wielu poszukiwaczy, wielu też korzystało z bogatej wiedzy członków grupy a inni próbowali ją rozbić.
W latach 70 grupa zakupiła za 24 tyś. marek urządzenie do poszukiwań zwane Omnitronem, setki godzin spędzonych w lesie z tym urządzeniem spowodowało u niektórych poważne zmiany w psychice i potwierdziło tylko powszechne opinie o Omnitronie.

„Skarb w kopcu”

To jedna z ciekawszych spraw nad którymi pracowała Grupa Janowska. Tadeusz M. na przełomie lat 50/60 pracował przy budowie szkoły w Lutowcu. Kiedy budowali dach na teren budowy przyszedł mężczyzna w podeszłym wieku, obywatel ówczesnego ZSRR , ubrany w drelichowy mundur. Pytał gdzie znajduje się granica pomiędzy dwoma miejscowościami: Łutowcem a Niegową. Nie wzbudził większego zainteresowania wśród ekipy budowlanej poza oczywiście Tadeuszem M. który przerwał pracę i rozpoczął rozmowę z mężczyzną.
Ten opowiedział mu fascynującą historię:
otóż podczas pierwszej wojny światowej walczył w tych stronach, pewnego razu konwojował transport złota na żołd a ponieważ w pobliżu trwała poważna potyczka i było zagrożenie utraty skrzyni postanowił ją zakopać. Uczynił to na granicy Łutowca i Niegowej, skrzynię ze złotem zakopał w kopcu granicznym. Teraz chciał odnaleźć to miejsce i poprosił o pomoc Tadeusza M.
Tak oto Grupa dowiedziała się o ciekawej historii i ruszyła w teren.
Dużą aktywnością w poszukiwaniach tego depozytu wyróżniał się Zdzisław G. i Ryszard U.. Dosyć szybko ustalili gdzie znajdowała się ta granica, odnaleźli trzy kopce graniczne w których teraz umieszczono słupki graniczne i rozpoczęli poszukiwania. Jednak w pobliżu ostańca skalnego który znajdował się niedaleko odkryli pokopane spore dziury, widok wskazywał że wykopano je dawno. Zaczęli drążyć ten temat i tak wkroczyli na teatrum działań już całkiem innego depozytu, mianowicie pochodzącego z 1863r.
Po sprawdzeniu wykrywaczami trzech kopców granicznych stwierdzili że nie ma w nich skrzyni, jednak nie odpuszczali i sukcesywnie powiększali teren poszukiwań.
Rozczarowanie przyszło znienacka: okoliczni mieszkańcy widząc częste prace poszukiwawcze w terenie powiedzieli im, że podczas budowy drogi ekipa brała piasek z jednego z kopców na budowę. Jeden z pracowników odnalazł w nim skrzynkę ze złotymi pieniędzmi, zrobiło się zmieszanie jednak nie dał sobie odebrać tego złota.

Sprawa zakończyła się niepowodzeniem, jednak dała początek zupełnie innej, równie fascynującej historii... C.D.N

Jacobs
Awatar użytkownika
jacobs
Odkrywca tajemnic
Odkrywca tajemnic
 
Posty: 74
Rejestracja: czw sty 12, 2006 1:00

Postautor: Starowinek » czw sie 12, 2010 10:17

Może coś więcej na temat "Olszewskiego" - dlaczego przypłacił życiem znaleziony depozyt?
Starowinek
Redaktor "Nie Do Wiary"
Redaktor "Nie Do Wiary"
 
Posty: 171
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 1:00
Lokalizacja: Poznań

Postautor: jacobs » sob sie 14, 2010 13:35

„Miska ze złotymi monetami”

Początek poszukiwań tytułowej miski ze złotymi monetami sięga lat 60 kiedy to doszło na Jasnej Górze do ciekawego spotkania...
Szwagier Tomzy(„Zelówy”) jednego z członków Grupy janowskiej będąc na Jasnej Górze wdał się w rozmowę ze starszym mężczyzną, obywatelem ZSRR, który dużo opowiadał o tym jak walczył w rejonie Częstochowy podczas I wojny światowej.

W pewnym momencie rozmowy zaczął wypytywać o miejscowość o nazwie Śmiertny Dąb i o leśniczówkę tam stojącą. Ponieważ Tomza mieszkał w Skowronowie, niedaleko Śmiertnego Dębu jego szwagier powiedział rozmówcy że doskonale zna tą leśniczówkę i ten teren. Po tej informacji starszy pan opowiedział mu następującą historię:
W czasie I wojny światowej jego kompania przez krótki czas stacjonowała w miejscowości Śmiertny Dąb w okolicach wspomnianej leśniczówki. Obóz miał stać w niewielkim wąwozie (obniżeniu terenu) , obok przepływały trzy strugi wodne i wpadały do jednego większego kanału. W oddali, jakieś 500 metrów widział przez drągowinę leśniczówkę. Mężczyzna ten pracował przy kuchni wojskowej i był świadkiem jak dzielono żołd dla wojska wypłacany w złotych rublach. Ponieważ przez chwilę kasa z żołdem pozostała bez „opieki” postanowił podebrać trochę monet. Jak mówił „wziął dwie duże garście złotych monet i wsypał je do metalowej miski kuchennej”, następnie wykopał niewielki dołek pod kuchnią polową i zakopał miskę. Całość przysypał popiołem żeby nie było śladu.
Zaciekawiony szwagier Tomzy zapytał czy mógłby naszkicować na papierze plan sytuacyjny tak jak go zapamiętał. Mężczyzna chętnie to zrobił, zostawił swoje dane i poprosił aby w przepadku odnalezienia tej miski skontaktowano się z nim w celu podziału.

I tak oto powstaje kolejny legendarny plan kreślący drogę do skarbu, a także jest to kolejna sprawa nad którą zaczyna pracować ,,Grupa Janowska''.
Szwagier Tomzy wraz z nim rozpoczynają intensywne poszukiwania terenowe, które jednak nie dają rezultatu.

Po latach do sprawy powracają Zdzisław G., Ryszard U. wraz z Janem W. ponownie szukają miski .
Ponieważ plan nadal znajduje się u Tomzy, Zdzisław G. usilnie stara się go przejąć na własność. Niestety nie udaje mu się pozyskać planu jednak przed śmiercią Tomza pokazuje plan Grupie.
Po krótkiej lustracji planu Zdzisław G. szybko orientuje się dlaczego nie udało się odnaleźć miski. Tomza ze szwagrem szukał nie w tym miejscu co trzeba. Nie wzięli pod uwagę że zmieniła się topografia terenu i że w roku 1914 wokoło leśniczówki była duża polana a las stał dalej. A relacja żołnierza wyraźnie mówiła że widział leśniczówkę z oddali, jakieś 500 metrów przez drągowinę.

Grupa rozpoczęła poszukiwania, wiele miesięcy poświęcili na spenetrowanie tego terenu. Odnaleźli wspomniane zagłębienie terenu gdzie miał stać obóz, na miejscu wykopali wiele sztuk broni, bagnetów i saperek. Jednak miski nie odnaleziono.
Do dzisiaj toczą się pomiędzy nimi długie rozmowy gdzie mogła być zakopana i że nie została odnaleziona.

To jedna ze spraw która nie doczekała się jeszcze swojego rozwiązania...
Ciekawostką jest również fakt, że na skrzyżowaniu dróg w Śmiertnym Dębie mieszkańcy wielokrotnie widzieli żołnierza w wojskowym szynelu, który przechadzał się po lesie. Mówi się, że w tym miejscu straszy, jednak członkowie Grupy są przekonani, że to ten żołnierz co zakopał miskę intensywnie jej teraz szuka...

P.S. Sprawa zagadkowej śmierci Olszewskiego w kolejnej opowieści o ,,Grupie Janowskiej''.
Awatar użytkownika
jacobs
Odkrywca tajemnic
Odkrywca tajemnic
 
Posty: 74
Rejestracja: czw sty 12, 2006 1:00

Postautor: szaskal » sob sie 14, 2010 21:03

Fajnie sie czyta czekamy na cd

pzdr
szaskal
Indiana Jones
Indiana Jones
 
Posty: 527
Rejestracja: wt lut 27, 2007 1:00
Lokalizacja: POLSKA

Postautor: jacobs » sob sie 14, 2010 23:44

„Skarb Tereni”

Temat tego skarbu, który w Grupie określany jest jako „Skarb Tereni” pojawił się zupełnie przypadkowo, jednak jest dowodem na to, że im więcej czasu poświęca się na poszukiwania tym więcej informacji pojawia się w terenie.

W latach 70 do jednego z członków Grupy Janowskiej, Leszka Ł. przyjechał znajomy poszukiwacz ze Śląska, niejaki Krzysztof N, który zdobył informację w środowisku kombatantów, że w pobliżu leśniczówki Bogdaniec-jakieś 3km od Janowa- wojsko w 1939 roku zakopało dużą ilość dolarów w banknotach.
Nie posiadał wiele szczegółów dotyczących miejsca ukrycia tych pieniędzy, miała być krzyżówka dróg, leśniczówka, i studnia.
Leszek Ł. wtajemniczył w sprawę Grupę i rozpoczęły się intensywne poszukiwania depozytu. Na początku szukali go wraz z Leszkiem Ł. także Jan W. , Zdzisław G., Ryszard U. i z doskoku Krzysztof N.
Faktem jest, że w leśniczówce Bogdaniec 3,4 i 5 września 1939 roku stacjonowało dowództwo 7 DP wraz ze sztabem i batalionem 25pp.
Tam też po rozbiciu 7 DP większość żołnierzy się rozbrajała i ukrywała broń.

Efektem poszukiwań w tym rejonie było odnalezienie dużej ilości karabinów, pistoletów Vis, wyposażenia wojskowego, które Grupa za pośrednictwem Leszka Ł. sprzedawała na giełdzie w Bytomiu.
Jednak na dolary nie trafiono. Po kilku latach poszukiwań temat został odstawiony na bok. Jednak w latach 80 Zdzisław G. wraz z Ryszardem U. postanowili ponowić poszukiwania. Częste wizyty w pobliżu leśniczówki Bogdaniec zostały nagrodzone zdobyciem ciekawej informacji.
Pewnego pięknego, słonecznego dnia, kiedy prowadzili poszukiwania na linii Pabianice – Leśniczówka Bogdaniec, spotkali mężczyznę, który przyjechał do lasu na motorze i również szukał z wykrywaczem. Po krótkiej wstępnej rozmowie człowiek ten opowiedział im ciekawą historię:
Jego ojciec brał udział w zakopywaniu skrzyni z dużą ilością broni oraz dużego termosu wojskowego w którym zabezpieczone było 300tyś. dolarów w banknotach oraz duża ilość biżuterii złotej z Funduszu Obrony Narodowej(zbiórka od ludności cywilnej na uzbrojenie).
Depozyt zakopywany był w nocy, Niemcy byli już bardzo blisko więc samej akcji towarzyszył duży stres. Okoliczności te spowodowały, że ojciec nie pamiętał dokładnie miejsca zakopania tej skrzyni i termosu ale było to w pobliżu leśniczówki Bogdaniec obok ścieżyny, którą ludzie z Siedlca Janowskiego chodzili do kościoła do Złotego Potoku.
Mężczyzna ten był bardzo zdeterminowany aby odnaleźć skarb, powiedział, że zakochał się w pięknej dziewczynie o imieniu Terenia jednak ta stwierdziła że wyjdzie za niego kiedy będzie bogaty.

Odnalezienie skarbu pozwoliło by mu na zdobycie serca dziewczyny.

Po tych informacjach Zdzisław G. i Ryszard U. wraz z Grupą byli już pewni, że te dolary to autentyczna historia. Dostali jeszcze większego ognia do poszukiwań. Często później spotykali tego człowieka w tym terenie, zawsze przyjeżdżał na motorze i całymi dniami szukał skarbu.
W międzyczasie w Janowie odbyło się spotkanie kombatantów z 7DP, którzy na jednym z licznych spotkań wspominali dawne żołnierskie czasy i wydarzenia. Wspominali o ukrytym sztandarze 7pal i spekulowali, gdzie mógł się znajdować. Świadek tych rozmów – znajomy Zdzisława G. poinformował go o tych wiadomościach i powiedział mu, że w rozmowach tych uczestniczył stary leśnik z tego terenu niejaki Mariankowski. Zdzisław G. odwiedził tego człowieka mieszkającego w Złotym Potoku i pytał o sztandar i o wspomnienia kombatantów.
Mówił też, że intensywnie przeszukuje teren wokół leśniczówki Bogdaniec.

- A czego Pan tam szuka ? – zapytał Mariankowski
- Wojsko coś tam miało zakopać - odpowiedział Zdzisław G.
( nie wspominając nic o dolarach!).
- To już jest wykopane – powiedział Mariankowski
sam brałem w tym udział – dodał.

Wyglądało to następująco: w latach 50 na teren Nadleśnictwa przyjechało dwóch byłych żołnierzy mieszkających w Anglii. Zapytali nadleśniczego, kto mógłby poprowadzić ich w terenie bo szukają zakopanych dokumentów. Do pomocy przydzielono im Mariankowskiego.
Chcieli aby zaprowadził ich do Leśniczówki Bogdaniec i tak się stało.
Zapytali go czy wie gdzie w pobliżu jest duży kamień wapienny i gdzie jest ścieżka idąca przez las. Mariankowski powiedział im, że kamienia już nie ma bo ktoś go wykopał i zabrał ale wie gdzie był. Zaprowadził ich na to miejsce i zaczęli kopać. Wykopali dużą skrzynię w której była broń i termos wojskowy.

- Po otworzeniu termosu zobaczyłem duże pliki papieru, pożółkłe, było ich dużo ale nie
wiem co to było bo mi nie pokazali
– mówił Mariankowski – w termosie była też
duża ilość biżuterii złotej.

- Jeden z nich wyciągnął portfel i dał mi plik polskich złotówek, piłem za nie przez
dwa lata a żona nawet nie wiedziała skąd mam te pieniądze.

- Czy może mi Pan pokazać gdzie to było zakopane? – zapytał Zdzisław G.
- Oczywiście – odpowiedział Mariankowski.

Zaprowadził Zdzisława G. do leśniczówki i w linii prostej po drugiej stronie drogi pokazał mu duży dół już zarośnięty.
Obok dołu biegła wydeptana ścieżka w stronę Złotego Potoku i szła prosto na studnię, która znajduje się na krzyżówce...
Wszystkie fakty się zazębiły...

Zdzisław G. poinformował Grupę o tych rewelacjach, do dzisiaj z uśmiechem wspominają tego biednego człowieka który obłędnie zakochany w pięknej Tereni szukał skarbu...

Jacobs
Awatar użytkownika
jacobs
Odkrywca tajemnic
Odkrywca tajemnic
 
Posty: 74
Rejestracja: czw sty 12, 2006 1:00

Postautor: Weteryna » ndz sie 15, 2010 14:14

Potęgujesz emocje :)
temat zamieściłem także na http://www.beldonek.pl/forum/9-ciekawe- ... owska.html
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.
Awatar użytkownika
Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
 
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח

Postautor: jacobs » ndz sie 15, 2010 21:32

„Złota monstrancja – prawdziwa historia”

Temat złotej monstrancji i legendarnej kasy Chmieleńskiego jest obecny w Grupie janowskiej w zasadzie od samego początku jej istnienia.
Skarb ten rozpalał i nadal rozpala emocje członków grupy, a sama kasa Chmieleńskiego(pieniężny jaszczyk) nadal czeka na swego znalazcę. Do tematu skarbu Chmieleńskiego wrócę w kolejnych opowieściach a teraz skupmy się na tytułowej monstrancji i jej prawdziwej historii...

W czerwcu 1863 roku do Złotego Potoku przybywa Zygmunt Chmieleński i w randze kapitana z umocowaniem od Rządu Narodowego zaczyna tworzyć oddział powstańczy. Ponieważ Chmieleński charakteryzował się dużym talentem wojskowym (skończył elitarną szkołę w Cueno) i wysoką dyscypliną żołnierską garnęły się do niego całe rzesze chłopów chętnych do walki z moskiewskim wrogiem. Szybko tworzy partję powstańczą a opiera ją o trzon rozbitego oddziału Mossakowskiego .
Obóz Chmieleńskiego znajduje się w niedostepnych, skalistych i gęsto zalesionych okolicach Złotego Potoku. Panuje w nim dyscyplina wojskowa, codziennie odbywają się musztry, apele i ćwiczenia.
W takich oto okolicznościach 7 lipca 1863r. Chmieleński pozyskuje informację że do Janowa weszły dwie roty kozaków i rozbiły się obozem obok stawu. Nie czekając długo Chmieleński napada na moskali i zabiera im dużo karabinów, amunicji, w ręce powstańców wpada również tabor a wśród niego legendarny jaszczyk. Po wycofaniu z Janowa dochodzi do otworzenia jaszcza i sprawdzenia co kryje. Oczom Chmieleńskiego ukazuje się potężnia ilość złotych rubli i coś jeszcze... Oddajmy na chwilę głos samemu kapitanowi: „ 7 lipca stanowszy na czele dość silnego oddziału wyparłem moskali z Janowa i zdobyłem 1.200 000 rubli w złocie i dwie drogocenne złote monstrancje(...) „ [cytat z Raportu Chmieleńskiego kierowanego do Rządu Narodowego,historia raportów i pieniężnego jaszyka w kolejnych opowieściach].
Rzecz ta działa się w roku 1863 a my teraz przeniesiemy się do roku 1910 kiedy to do rodziny Sochów mieszkających w Suliszowicach(między Janowem a Żarkami) przybywa krewny zesłany na Sybir za drobne kradzieże i rozboje. Przywozi ze sobą ciekawe informacje dotyczące skarbu powstańczego przekazane mu przez starych powstańców styczniowych skazanych na dożywotnie uwięzienie na Syberii. Ma również plan wyrysowany na papierze i opis dotyczący miejsca ukrycia.
Z opisu wynika że w ruinach zamku na Ostrężniku ukryty jest depozyt powstańczy i dokumenty z kancelarii oddziału Chmielenskiego. Człowiek ten wraz z członkami rodziny Sochów rozpoczyna poszukiwania które jednak nie przynoszą pożądanego rezultatu. Mija 15lat a stary Socha ponawia poszukiwania na Ostrężniku, zabiera ze sobą swojego syna, wówczas 15 letniego chłopca który póżniej wszystko opisze Janowi W. z Grupy janowskiej dając początek poszukiwaniom powstańczego skarbu.
Ojciec z synem dysponując planem powstańczym szukają niedużej groty która miała się znajdować z boku ruin. Po niedługim czasie typują to miejsce i pod odgruzowaniu ukazuje się im oczom niewielka jama, bardzo niska i wąska. Do środka wchodzi młody Socha ponieważ tylko on się tam mieści i odnajduje złotą monstrancję oraz szynel wojskowy(należący do dragona rosyjskiego) w którym zawinięta jest nieduża ilość złotych rubli a także dokumenty. Chłopak szybko wynosi te rzeczy z jamy i oddaje ojcu. Jak sam póżniej powie kiedy brał w ręce monstrancje wykonaną ze szczerego złota z trudem mógł utrzymać ją w dłoniach...
Razem wracają podnieceni do domu, jest rok 1925. Jednak w domu rozczarowanie – głęboko wierząca żona i matka nakazuje oddać monstrancję do kościoła w Złotym Potoku. Po burzliwych dyskusjach stary Socha udaje się do księdza w Złotym Potoku i próbuje oddać monstrancję. Jednak ksiądz odmawia przyjęcia daru. Po powrocie do domu małżeństwo Sochów postanawia podrzucić monstrancję w pobliżu ruin zamku i zbierając dużą ilość okolicznych mieszkańców wymóc na księdzu przyniesienie monstrancji w uroczystej procesjii do kościoła. Tak też się staje. Po latach na potrzeby przykrycia tego wydarzenia tworzona jest legenda że z zamku na Ostrężniku przyniesiono żelazne drzwi rzekomo zamykające grotę ostręznicką wraz z monstrancją. Drzwi do dzisiaj znajdują się w zachrystii kościoła w Złotym Potoku.
Tak oto po latach Grupa janowska dowiaduje się od Sochy (teraz taksówkarza) o historii związanej z monstrancją i o skarbie powstańczym. Grupa zapoznaje się także z dokumentami odnalezionymi w jamie a Jan W. otrzymuje w prezencie dragoński szynel...
Socha uzupełnia również przekaz krewnego który wrócił z Syberii:
„Złote ruble miały być liczone na dołku przy żródłach ostręznickich, następnie zostały zakopane a monstrancja z dokumentami została ukryta w jamie i zasypana kamieniami”.
Informacje te dają początek poszukiwaniom skarbu powstańczego jakie podejmuje Grupa janowska. Przez wiele lat Jan W. z towarzyszami metr po metrze przeszukują Ostrężnik w nadziej na odnalezienie potężnego majątku.
Do dzisiaj kasa Chmieleńskiego nie została odnaleziona a członkowie Grupy nadal łamią sobie głowę co się z nią stało.
Zagadką też pozostaje historia drugiej monstrancji ale o tym w kolejnej opowieści...
Awatar użytkownika
jacobs
Odkrywca tajemnic
Odkrywca tajemnic
 
Posty: 74
Rejestracja: czw sty 12, 2006 1:00

Postautor: jacobs » wt sie 17, 2010 21:19

Ostatnie wydarzenia pokazują że nie wszystkim podoba się że wyżej wymienione informacje ujrzały światło dzienne.

Istnieje pewna grupa osób, która usilnie chcą dotrzeć do źródeł... Wykorzystują w tym celu nielegalne metody, które już zostały zdemaskowane...

Szczególnie zależy mi w dotarciu do obecnego posiadacza tego sławnego planu odnalezionego pod Czepurką przez Jana W. o którym traktuje w ostatnim numerze "sławne" pismo na O.

W tej grupie znajdują się prawnik i "miłośnik historii" Andrzej P.-B. który w terenie prowadzi intensywne śledztwo, nagabując ludzi i próbując ich zastraszyć. Wykorzystuje do tego celu tego biednego Leszka Ł. dla którego sprawa tego planu stała się obsesją. Wspiera ich też były leśnik Józef B. który w swej osadzie (Cichy) przetrzymuje nielegalnie lewą broń myśliwską i zdarzało mu się kłusować.

A plan? No cóż... nadal znajduje się u ...
Awatar użytkownika
jacobs
Odkrywca tajemnic
Odkrywca tajemnic
 
Posty: 74
Rejestracja: czw sty 12, 2006 1:00

Postautor: JR » czw sie 19, 2010 22:04

jacobs pisze:„Skarb Tereni”

Temat tego skarbu, który w Grupie określany jest jako „Skarb Tereni” pojawił się zupełnie przypadkowo, jednak jest dowodem na to, że im więcej czasu poświęca się na poszukiwania tym więcej informacji pojawia się w terenie.

Natomiast, na zasadzie bodajże drugiej zasady termodynamiki, im dłużej przebywamy w terenie, tym bardzie marzą nam się rozmaite Terenie...
JR
Redaktor "Nie Do Wiary"
Redaktor "Nie Do Wiary"
 
Posty: 245
Rejestracja: ndz gru 17, 2006 1:00

Postautor: JR » czw sie 19, 2010 22:08

jacobs pisze:„Złota monstrancja – prawdziwa historia”

a my teraz przeniesiemy się do roku 1910 kiedy to do rodziny Sochów mieszkających w Suliszowicach(między Janowem a Żarkami) przybywa krewny zesłany na Sybir za drobne kradzieże i rozboje. Przywozi ze sobą ciekawe informacje dotyczące skarbu powstańczego przekazane mu przez starych powstańców styczniowych skazanych na dożywotnie uwięzienie na Syberii. Ma również plan wyrysowany na papierze i opis dotyczący miejsca ukrycia.
Z opisu wynika że w ruinach zamku na Ostrężniku ukryty jest depozyt powstańczy i dokumenty z kancelarii oddziału Chmielenskiego. Człowiek ten wraz z członkami rodziny Sochów rozpoczyna poszukiwania które jednak nie przynoszą pożądanego rezultatu. Mija 15lat a stary Socha ponawia poszukiwania na Ostrężniku, zabiera ze sobą swojego syna, wówczas 15 letniego chłopca który później wszystko opisze Janowi W. z Grupy janowskiej dając początek poszukiwaniom powstańczego skarbu.
Ojciec z synem dysponując planem powstańczym szukają niedużej groty która miała się znajdować z boku ruin. Po niedługim czasie typują to miejsce i pod odgruzowaniu ukazuje się im oczom niewielka jama, bardzo niska i wąska. Do środka wchodzi młody Socha ponieważ tylko on się tam mieści i odnajduje złotą monstrancję oraz szynel wojskowy(należący do dragona rosyjskiego) w którym zawinięta jest nieduża ilość złotych rubli a także dokumenty. Chłopak szybko wynosi te rzeczy z jamy i oddaje ojcu. Jak sam później powie kiedy brał w ręce monstrancje wykonaną ze szczerego złota z trudem mógł utrzymać ją w dłoniach...
Razem wracają podnieceni do domu, jest rok 1925.

No to chłopaki, w jamie, w której ledwie się mieścił nastoletni chłopiec, gospodarowali lat 15...
JR
Redaktor "Nie Do Wiary"
Redaktor "Nie Do Wiary"
 
Posty: 245
Rejestracja: ndz gru 17, 2006 1:00

"Grupa janowska" - powrót legendy

Postautor: Nostad » czw paź 21, 2010 13:58

Fajne historie..dla mnie jeszcze bardziej,bo się tam wychowałam. Janów, Śmierny Dąb i okolice to moje rodzinne strony. Znam,znałam większość z tej grupy i śmiem napisać,że to parcie do tego bogactwa, chęć posiadania tych skarbów, wiekszość z nich przepłaciła mniejszym lub większym pomieszaniem....
Awatar użytkownika
Nostad
Redaktor "Nie Do Wiary"
Redaktor "Nie Do Wiary"
 
Posty: 195
Rejestracja: czw paź 21, 2010 0:00
Lokalizacja: Stąd

Postautor: wolf66 » ndz paź 24, 2010 12:19

historie fajne i prawdziwe bo znam ta grupe ,, kiedys bylem jej czlonkiem ale chytrosc i brak zaufania bylo przyczyna rozpadu tej grupy,, ja dalej szukam tych skarbow jak i skrzyn ukrytych pod mechowem przez niemcow ( informacie od naocznego swiadka)
Awatar użytkownika
wolf66
Mędrzec archiwista
Mędrzec archiwista
 
Posty: 323
Rejestracja: ndz paź 24, 2010 0:00

Postautor: Nostad » ndz paź 24, 2010 14:04

wolf66"
historie fajne i prawdziwe bo znam ta grupe ,,....
też tak mogę powiedzieć,sama jestem rówieśniczką sławnego planu pokazującego gdzie leży depozyt z baku w Częstochowie. Tylko dla mnie to coś jak..."lokalny patriotyzm" mnie grzebanie w ziemi nie pociąga. Dużo bardziej wolę posłuchać,lub poczytać....wolf66 tak na marginesie pewnie się znamy,choćby z widzenia;) Jako mała dziewczynka byłam częstym gościem w domu "szefa" janowskiej grupy:P
Awatar użytkownika
Nostad
Redaktor "Nie Do Wiary"
Redaktor "Nie Do Wiary"
 
Posty: 195
Rejestracja: czw paź 21, 2010 0:00
Lokalizacja: Stąd

Postautor: wolf66 » ndz paź 24, 2010 16:36

Nostad napewno sie znamy,,,, a co mozesz mi powiedziec o przejsciu do palacy w zlotym potoku ? albo piwnicy pelnej wina zasupanej przed niemncami,,,, jak masz ochote porozmawiac na te temnaty to zapraszam
Awatar użytkownika
wolf66
Mędrzec archiwista
Mędrzec archiwista
 
Posty: 323
Rejestracja: ndz paź 24, 2010 0:00

Postautor: Nostad » pn paź 25, 2010 10:35

wolf66....tu się nie mogą pochwalić jakimiś wiadomościami,powiem szczerze..pierwsze słyszę 8O .Moja pasja,a raczej ciekawość raczkuje,ale za to znam historyjkę ,jak to jeden z grupy zrobił sobie żart i słynęło na Poniku,że...... pod wielką sosną wykopano garnek ze złotem :wink: ale to jakieś lata 50-60 chyba :?: Nie ukrywam,że wszystkie takie wiadomości i opowieści czytam z zapartym tchem,świadomość tego,że zna się te miejsca i traktowało jako zwykłe i bezbarwne sprawia,że widzi się je inaczej. Teraz podobno ktoś szpera po terenie dworku w Czepurce....może Kurpiowski też miał coś do ukrycia?? :lol:
Awatar użytkownika
Nostad
Redaktor "Nie Do Wiary"
Redaktor "Nie Do Wiary"
 
Posty: 195
Rejestracja: czw paź 21, 2010 0:00
Lokalizacja: Stąd

Następna

Wróć do Ciekawostki/Newsy

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron