Mają neandertalczyka na wyciągnięcie ręki

Badania i informacje archeologiczne

Mają neandertalczyka na wyciągnięcie ręki

Postautor: kruku » pt sie 21, 2009 18:42

Archeolodzy badający jaskinię Stajnia koło Mirowa żyją jak na szpilkach. Lada dzień genetycy rozstrzygną, czy znalezione tu zęby należały do człowieka neandertalskiego.

Naukowcy pracują w jurajskiej jaskini już trzeci rok. Kieruje nimi dr Mikołaj Urbanowski z Uniwersytetu Szczecińskiego. Ponieważ o wykopaliskach zrobiło się już głośno, nie miał kłopotu z zebraniem ekipy na kolejny sezon. Przyjechali doktoranci i studenci starszych roczników archeologii, ale są też studenci pierwszego roku. Starsi pracują na stanowiskach, młodsi w namiocie przed jaskinią wypłukują z ziemi kawałeczki kości.

- Prace idą bardzo szybko - chwali kolegów Katarzyna Orzyłowska. W jaskini pojawiała się jeszcze jako studentka, teraz jest już doktorantką (doktorat, podobnie jak magisterium, poświęciła badaniom w Stajni). - Posuwamy się w głąb jaskini, ale też schodzimy coraz niżej na wcześniejszych stanowiskach. Mamy też nowe stanowisko w małej niszy skalnej powyżej Stajni.

Orzyłowska jest prawą ręką Urbanowskiego, więc co raz ktoś ją woła do nowego znaleziska. Właśnie jeden z kolegów znalazł w ziemi ząb. - Pewnie znowu niedźwiedź - pada wstępna ocena.

- Są tu szczątki niedźwiedzi jaskiniowych i mnóstwo poroża, głównie reniferów - precyzuje doktorantka. - To kolejne świadectwo, że jaskinia była często wykorzystywana przez różne społeczności, bo w końcu nie zabijało się niedźwiedzia jaskiniowego w pojedynkę.

Równolegle prace trwają w małej jaskini nad Stajnią, choć tu badacze stawiają dopiero pierwsze kroki. Na razie wiadomo, że była wykorzystywana w średniowieczu. Znaleziono w niej m.in. resztki ceramiki. Prawdopodobnie jej położenie wysoko w skale czyniło ją naturalną wieżą wartowniczą.

Jak dobry duch nad archeologami czuwa Dariusz Lorek z Fundacji "Elementarz" z niedalekiego Łutowca. - Muszę im ugotować dzisiaj coś dobrego - mówi pół żartem, pół serio. - Zrobię mielone, tak pilnie pracują - postanawia po chwili. Archeolodzy stołują się w szkole, którą prowadzi fundacja, tam też mieszkają. - Dla dziesięciorga brakło jednak miejsca i musieliśmy rozbić namiot - dodaje Lorek.

To od niego, pasjonata archeologii, wszystko się zaczęło. Kiedy w 1999 roku Mikołaj Urbanowski skończył badać jaskinię Komarową, od Lorka dowiedział się, że w Stajni można znaleźć narzędzia krzemienne i dziwne kości. Już pierwsza wizyta to potwierdziła (a także fakt, że jaskinią interesują się rabusie). Podjęte przed trzema laty wykopaliska przyniosły bogaty plon. Naukowcy wydobyli krzemienne buły i stworzone z nich narzędzia, szczątki zwierząt. W niektórych rozpoznawano kości mamuta, a dwa zęby wyglądały na... ludzkie.

Znakomite efekty badań spowodowały, że do archeologów zaczęli dołączać specjaliści z innych dziedzin. Np. teraz w Stajni pracuje paleontolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. Paweł Socha drobne szczątki kostne, czasem wielkości łebka szpilki, gromadzi w specjalnych kuwetach. - To ząb leminga - pokazuje na dłoni ledwie widoczny paciorek. - Żyły ich tu nawet dwa gatunki.

Materiał wydobyty w jaskini badają również genetycy. Zęby znalezione przed rokiem pojechały na specjalistyczne badania aż do Drezna. - Wszystko sugeruje, że mamy do czynienia ze szczątkami człowieka neandertalskiego - emocjonuje się Urbanowski. - Ostateczny werdykt genetyków ma zapaść w tych dniach. Jeśli teza się potwierdzi, będzie sensacja: w Polsce mamy jedynie trzy-cztery potwierdzone miejsca obozowania naszego praprzodka. Który - dodaje doktor - Stajnię wybrał nie bez przyczyny. Z jaskini i niszy skalnej był widok na całą dolinę, pozwalający wypatrzyć z daleka zwierzynę i wrogów. Oczekiwanie na łowy praprzodkowie skracali sobie produkcją narzędzi i broni. Obrabiali rogi zwierzęce, tworzyli groty strzał i noże.

- Współczesna nauka wciąż zastanawia się, czy neandertalczyk był jeszcze zwierzęciem, czy już człowiekiem - mówi Urbanowski. - Badania w Stajni pozwalają nam twierdzić z całą odpowiedzialnością, że był człowiekiem. Nie tylko produkował narzędzia, którymi się posługiwał. Potrafił też prowadzić pierwotną działalność górniczą. W okolicach Stajni szukał buł krzemiennych, które wydobywał z celowo rozkopywanej ziemi.

A wszystko to działo się w okresie zlodowacenia Wisły, czyli między 115. a 70. tysiącleciem p.n.e. Nasze, mieszkańców Jury, drzewo genealogiczne ma więc mocne korzenie.


Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
Tadeusz Piersiak


źródło: Gazeta.pl
http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,3 ... _reki.html

Pozdrawiam
kruku
---------------------
Portal Poszukiwania.pl
http://www.poszukiwania.pl

Kochamy Polskie Zabytki
http://www.skarby.pl
Awatar użytkownika
kruku
Administrator
Administrator
 
Posty: 2253
Rejestracja: śr lut 12, 2003 1:00

Wróć do Archeologia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron